czwartek, 21 maja 2015

Rozdział drugi: "Tęsknię za Tobą tak bardzo, kochanie nie poddawaj się, nie poddawaj się"

-Myślę,że ten nowy coś wie - wyszeptała Francesca do Camili, kiedy obie czekały na pierwszą lekcję.


Był ponury deszczowy dzień, a grad odbijał się od brudnych okien szkoły.
-Nie rozumiem..-rudowłosa pochyliła lekko głowę, patrząc na przyjaciółkę.
-Chodzi o Violettę-syknęła. Jednocześnie, z rąk Camili wypadła szklanka, żółto-blade szkło rozniosło się po po rysowanych panelach szkoły.
-Idziemy!-Przyjaciółka złapała Włoszkę za rękę, po chwili  znajdowały się w schowku na szczotki sprzątaczek, było no najkorzystniejsze miejsce, nikt nie wchodził tu od wieków,co było widać po istnych wielkich pajęczynach w pomieszczeniu.

-Co ci strzeliło do głowy?!-Zaczęła Cami
-Ale o co chodzi?!
-Nikt nie może dowiedzieć się, że coś wiemy o Violettcie!
-Dlaczego?! Właśnie nic nie wiemy!


Obie dziewczyny na chwilę zamilkły, usłyszeli odgłos czyiś kroków..
Po chwili jednak wszystko umilkły a dziewczyny dalej prowadziły konwersacje.

-Uhh.. Nie rozumiesz że zaraz zacznie się tym interesować policja!?
-A może powinna?!
-Lepiej aby nie..!
Włoszka spojrzała na rudowłosą Argentynkę...
-Dlaczego?
-N..N..nie ważne-Wymamrotała poczym szybko wybiegła z pomieszczenia,kiedy i Fran wyszła, niedoszczegła już przyjaciółki.

Martwiła się.

Martwiła się o Vilu..

Gdzie idziesz?-Zapytała blondynkę Fran kiedy zauważyła że Viola gdzieś biegnie przez park.
-Nie długo wrócę!-Krzyknęła
-Violetta! Violetta! Zaraz mamy lekcję!
Ona jednak już nie słyszała.

Martwiła się o Camille...

-Co ona znowu wyrabia-wymamrotała.. Walnęła się w czoło.-
Ugh! I co ja powiem Leonowi?! Że jego.. że jego... dziewczyna..O nie..

Kiedy zaczełą już panikować,zauważyła że szatyn do niej podchodzi.

-Cześć Fran, wiesz coś o Violi? Martwię się o nią...

Zapytał. Czarnowłosa zauważyła że oczy ma pełne smutku.

-Ja.. ja już muszę iść!

Wydukała, nie wiedziała co ma powiedzieć Verdas'owi.
Prawdę?
Że tylko Camila wie gdzie być może jest blondynka?
Ona sama chciała by wiedzieć...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz