Panie i panowie, zapraszam na One Shot'a !
Za okien usłysza wrzaski dziennikarzy.
Znowu to samo.
Zaciska kubek z kawą.
Zgrabny ruch do śmieci.
Odchyl włosy.
Popraw okulary.
-Otwierać.
Chuda blondynka wyszła na podwórze na swojej działce. W sekundę pojawił się koło niej krąg dziennikarzy.
-Jak się pani czuje w nowej roli?
-Panno Castillo, tutaj!
-Czy to prawda że jest pani z Pasqurelli?
Kolejne kłamstwo zostało puszczone w świat.
Już chciała coś powiedzieć, jednak.. ktoś popchnął jednak z dziennikarzy prosto na nią.
-Co ty..Leon?
Spojrzała chłopakowi w oczy, odrazu go poznała. Małe światełka pojawiły się w jej oczach. "Hieny"-bo tak ich nazywała nie dali za wygraną, wiedziała że za kilka sekund 200 fotek trafi do sieci z sensacyjnym nagłówkiem. Teraz jej to nie obchodziło, odnalazła go.Szybko jednak "obudziła się".
-Jesteś Leon prawda? Leon Verdas..?
-T.t.tak.. bardzo przepraszam panią..
Nie rozpoznał jej,poczuła ukłucie w sercu.
-Zostań..!-Krzyknęła szatyn odwrócił się, wydawało się że się uśmiechną, ale może to tylko jej się wydawało?
Podszedł do niej.
-Mogę w czymś pomóc..?-Zapytał.
-T..tak..może wpadniesz..do środka?-Zapytała, pierwszy raz robiła to od wielu lat.
Panna Castillo zaprasza chłopaka do swojego domu,szok,ona.Ona.
-Jeśli mogę..-Odpowiedział nie śmiało, ale jednak...
Uśmiechną się.
Zaraz.. co ja robię z życiem... przecież.. mi na nim kompletnie nie zależy.Nie zależy. Kompletnie.
-To jak? Halo..-Pstryknął palcami,kiedy spojrzała na niego, zamyślona roześmiał się.
Roześmiał się.
Ale czemu mi tak zależy..? Mi. Przecież mi nigdy nie zależało.
NIGDY.
-Halo.. jesteś tu?-Meksykanin zaczął się upominać.
-Tak,tak, zapraszam do środka...
Uśmiechneła się
Po chwili zamkneła z chukiem drzwi domu, za sobą, i za nim.
-Ona nigdy nie była miła-prychnął jeden z dzienikarzy-Chodźmyy,szkoda czasu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje że wam się podoba, troszkę ogłoszeń w nastepnym poście. :)
Mam

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz